Motywacja i skąd ją brać. Tak, byliśmy oszukiwani!

motywacja

Photo by Kristopher Roller on Unsplash

Skąd brać motywację do nauki, odchudzania, zdrowszego odżywiania, ćwiczeń?

Wygląda na to, że wielu z nas – owszem, ja też – błądziło. Czekaliśmy, aż mityczna motywacja spłynie na nas z nieba. Wtedy wszystko będzie łatwe, miłe i przyjemne.  Skończy się ślubem, a nawet happy endem. To nieporozumienie.

Źródło trwałej motywacji do działania jest gdzie indziej. 

Każdy pamięta moment, kiedy uderzała w nas błyskawica inspiracji, bez względu czy chodziło o ćwiczenia na siłowni czy naukę języka francuskiego. Każdy pamięta też, jak ten impuls nigdy nie wywołał akcji – zauważa Jeff Haden w świetnej książce “The Motivation Myth”.

Przypomnijcie sobie.

Modlimy się o motywację. A ta kapryśna: raz jest, raz jej nie ma. I nawet jeśli niebiosa ześlą nam natchnienie, to zazwyczaj nie pojawia się ono z wystarczającą mocą, żeby nakłonić nas do działaniaEwentualnie motywacja błyskawicznie się wypala i znika, jak pobudzenie po wypiciu kawy.

(Poznaj 3 tajniki skutecznej motywacji odkryte przez badaczy)

W tym problem z motywacyjnymi mowami czy inspirującymi memami (nazywam je „motywacyjnym porno” ). Dają chwilową przyjemność, a realne efekty tylko w specyficznych przypadkach.

Przemowy motywacyjne, inspirujące cytaty i wyzwania takie jak chodzenie po ogniu Tony’ego Robbinsa mogą pomóc Ci wyobrazić siebie na szczycie góry z uniesionymi w tryumfie rękami, ale ten efekt jest ulotny. Kiedy emocje opadną, zostajesz sam, porzucony pod tą samą górą, potężnie onieśmielony czekającą Cie wspinaczką – zauważa Haden.

Kilka takich ciosów i można na dobre stracić chęć do podejmowania wyzwań…

motywacja

O właśnie takie zdjęcia są be! Choć czasem też się mogą przydać! (Photo by Benjamin Davies on Unsplash)

No dobrze, nie oglądamy Grzesiaka, nie chodzimy z Robbinsem po ogniu. Nie czekamy na oświecenie. Co dalej?

Skąd brać zatem motywację do nauki, odchudzania, zdrowszego odżywiania, ćwiczeń czy realizacji innych celów?

(Sprawdź, czego o odniesieniu sukcesu nie powiedzą Ci guru od rozwoju osobistego)

Jest tylko jedna recepta, żeby mieć motywację.

To sukces. Konkretnie: zastrzyk dopaminy, który dostajemy, po tym, jak zaobserwujemy swoje postępy – stwierdza Jeff Haden.

Takie zastrzyki mamy na wyciągnięcie ręki. Da je radość z małych pozornie niewielkich sukcesów, ale osiąganych regularnie.

Małe sukcesy są fajne i motywujące.

Każde spalone pół kilograma, każdy trening, którego nie odpuściłeś na rzecz serialu na Netflixie, każde przebiegnięte/przemaszerowane 100 metrów – to małe zwycięstwa z których bierzesz satysfakcję i motywację.

Motywacja nie jest czymś co masz. To coś, co czerpiesz z siebie, automatycznie, z tego, że czujesz się dobrze osiągając drobne sukcesy – tłumaczy autor “The Motivation Myth”.

Sukces to proces: robienie właściwych rzeczy, we właściwy sposób, raz za razem. 

Nie cieszymy się świadomie z jednego z najbardziej satysfakcjonujących doświadczeń na ziemi: wolnego stawania się silniejszym, wprawniejszym lub mądrzejszym – pisze Haden.

Zamiast tego śnimy, żeby z dnia na dzień stać się milionerem, stracić 10 kg zbędnego tłuszczu lub awansować na stanowisko dyrektora.

(Sprawdź, dlaczego proces jest tak ważny, żeby odnieść sukces i osiągnąć, co pragniesz )

Spójrzmy na ludzi sukcesu.

Wyznaczają cel, a potem skupiają się na procesie, potrzebnym do jego osiągnięcia. Tak robią np. wybitni sportowcy. Wybierają cel, a potem o nim “zapominają”. Oczywiście, nadal pragną zdobyć olimpijskie złoto. Jednak najbardziej troszczą się o to, co mają zrobić dziś – o najbliższy trening. I kiedy go wykonają, cieszą się z tego małego zwycięstwa. Cieszą się, bo przybliża ich do celu.

My też nie musimy czekać na “kiedyś” żeby poczuć się dobrze; jeśli zrobiłeś, to co zaplanowałeś na dzisiaj, jesteś zwycięzcą – stwierdza Haden.

Oczywiście, to nie będzie łatwe.

Sukces – trwały, znaczący, dający spełnienie – nigdy nie jest łatwy. Aby ukończyć coś ważnego, a przede wszystkim cele o którym inni mówią, że jest nieosiągalny, musisz ruszyć tyłek i tyrać. Nie ma drogi na skróty – podkreśla Haden.

Kiedy zbytnio skupiamy się na celu, nie tylko tracimy całą przyjemność z małych zwycięstw. Po jego osiągnięciu możemy stracić całą chęć do działania.

Przekonałem się o tym na własnej skórze.

Trenowałem do przebiegnięcia maratonu z czasem poniżej 4 godzin. Taki był cel. Przez kilka miesięcy miałem 4-5 treningów w tygodniu. Spory wysiłek, przede wszystkim psychiczny.

Biegałem zazwyczaj rano – po odprowadzeniu córki do przedszkola, a przed wyjściem do redakcji. Dzięki temu pracę zaczynałem z potężną dawką energii, świeżą głową i dobrymi pomysłami. Koledzy i koleżanki zaczynali od kawa, a ja płynąłem na fali endorfin. Każdy zakończony trening powinien być dla mnie małym zwycięstwem.

Tymczasem niby doceniałem efekty treningów, ale cały czas myślałem o maratonie. Maraton, maraton, maraton. Ostatecznie skupiłem się na celu zamiast na procesie.

Potem dostałem medal, złapałem oddech i pstryk, moja chęć do biegania wyparowała. Dosłownie – przez wiele tygodni nie miałem ochoty założyć butów i zrobić marnych kilku kilometrów. Choć świetnie wiedziałem, że warto nadal biegać, a po treningu poczuję się wyśmienicie … 

(jeśli chcesz przebiec maraton w czasie poniżej 4 h, to tutaj znajdziesz dobry plan treningowy 🙂

Moje doświadczenie potwierdza Haden w “The Motivation Myth”.

Jeśli twoim celem było zbudowanie biznesu z 10 milionami złotych dochodu, poczujesz się wspaniale w chwilę po jego osiągnięciu. Jednak to tylko moment. Jeśli twoim celem było przebiegnięcie maratonu, to poczujesz się rewelacyjnie sekundę po przebiegnięciu linii mety. Jednak ten moment sukcesu, to tylko moment – podkreśla Haden.

Nie potrzebujesz skupiać się na tym, czego nie masz, bo to co masz – jakkolwiek wydaje się nieznaczące – wystarczy:

  • nie potrzebujesz czekać, aż będziesz miał więcej czasu; masz tyle czasu ile trzeba
  • nie potrzebujesz czekać, aż będziesz miał więcej pieniędzy; pieniądze nigdy nie napędzają sukcesu (choć jeśli tak wybierzesz, to mogą być rezultatem sukcesu – sprawdź, co zrobić, żeby kasa dała Ci szczęście!)

I przede wszystkim: absolutnie nie potrzebujesz więcej motywacji!